Alkohol i narkotyki — Nemezis

Witam na Mózgojazda

Dzisiaj  przeczytałam tekst, który jest super! Przeczytaj i Ty proszę, WARTO.

To świetny wpis, nie mego autorstwa, ale znakomitej NEMEZIS.

Uwielbiam soboty. Cały świat wciąga kreski, żeby przeżyć po wczorajszym, a ja tymczasem leżę w pościeli, kiwam palcem u stopy i słucham Agar Agar. Przywilejem nudziarzy jest dobre samopoczucie. Zero kaca. Zero szwendania się po dusznych lokalach. Nieprzespanych nocy brak. Alkohol i narkotyki mają dwie drogi. Obie dość odrażające. Albo człowiek wymiotuje i jest to…

Alkohol i narkotyki — Nemezis

KYBALION – TO JEST TO?

Czy KYBALION – TO JEST TO?

Spotkaliśmy się online, inaczej trudno, wiadomo – epidemia. Kilkoro fajnych ludzików, aby trochę „pofilozofować”. Brakuje nam spotkań, pogadania, pośmiania się. Online to oczywiście namiastka, ale  zawsze coś.  Skype jest tu OK  Ktoś zaproponował, aby wrócić do Kybaliona – 1908 rok!

Każdy z nas czasami trochę filozofuje i dlatego łatwo „uchwyci” Siedem Praw – Kybaliona.  Można o tym poczytać i obejrzeć francuskie wydanie Kybalionu, tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kybalion

W zapale dyskusji doszliśmy do wniosku, że teraz w czasie pandemii koronawirusa trzecie prawo Kybalionu pasuje nam, bo jest takie… optymistyczne. Oto ono:

Prawo wibracji: Nic nie spoczywa; Wszystko się porusza; Wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje.

Skoro tak to ten wściekły covid19 nie wymiga się i też musi wibrować – czyli zmienia się, przeobraża, a to znaczy – ma obowiązek przeminąć. Oby tylko o tym wiedział i „wywibrował” się od nas… już!

Piąte prawo ma w sobie jeszcze więcej optymizmu, a pobrzmiewa tak:

Prawo rytmu: „Wszystko wpływa i wypływa; Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy (fale); wszystko wznosi się i opada…

Wydaje się to nieomal kwintesencją optymizmu! Pandemia wpłynęła –  to i wypłynie. Super! Byle odbyło się to… natychmiast i na całym Świecie.

Naszym ulubionym prawem okazało się Prawo nr 1. Oto jak doniośle brzmi:

Prawo mentalizmu czyli umysłowości: Wszystko jest umysłem; Wszechświat jest Mentalny; Wszechświat składa się z myśli…

Tak! I dopiero to prawo napawa prawdziwą nadzieją, że uczone umysły wymyślą dla całej ludzkości szczepionkę, która nas uratuje. Tak będzie, a według praw Kybaliona musi tak być.

Inaczej przecież być nie może!

Kolejny nasz odkrywczy(!) wniosek to:  „Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie.” Do tego już dawno doszedł Jean Jacques Rousseau –  pewnie nie tylko on. Czy miał rację? Tu i teraz, w okresie pandemii nie mamy innego wyjścia…

Cóż – jak mawiał Albert Einstein „Genius leży w prostocie”. Czy nasi współcześni wspaniali UCZENI O TYM WIEDZĄ?

Wobec tego postanowiliśmy pochwalić się swoimi  „genialnymi” osiągnięciami poza „pracą zdalną”. Było co podziwiać! Niektórzy poza obowiązkami zajęli się np. pisaniem wierszy dla dzieci, ktoś zaczął malować, haftować, gotować, lepić z gliny, ktoś założył bloga…

Ja też poza pracą nie próżnowałam. Mając nieco więcej czasu zajęłam się – prozaicznie – porządkowaniem rodzinnych zdjęć.

Rodzina była przejęta oglądając kilka albumów uporządkowanych, opisanych. Byłam zadowolona, bo dawno to planowałam.  Roboty było sporo, ale za to  ile cudnych wspomnień… i… ach! łza się w oku kręci.

Może zechcecie w czasie tej groźnej pandemii umilić sobie  to niełatwe życie? Dlaczego nie?

Lubicie tzw. szprycery? Mogą być fajne na upalny weekend i nie tylko.  Od poniedziałku ma być znowu 30 stopni w cieniu! W Polsce nie w Afryce!

Każdy pewnie ma własny sposób na dobrego szprycera – to jasne!

Opowiem o moim „patencie”. Wypróbowany i – nie tylko moim zdaniem – dobry, Szprycer ma mieć fajny smak i spełniać swoje zadanie czyli gasić pragnienie i sprawiać przyjemność picia. Przede wszystkim powinien być miło pijalny, podany w ładnej, wysokiej szklance.  Świetny jest też duży kielich.

Do szprycera używam wody gazowanej, najlepiej zrobionej w syfonie, bo mineralna ma zwykle różne smaki, niekoniecznie dobre dla wina i końcowego efektu. Jeśli macie zwykłą, dobrą wodę to OK. Woda powinna być zimna i wino też mocno schłodzone.

Szprycer po prostu ma obowiązek być zimny. Kostki lodu znakomicie mu robią. Do tego plasterek cytryny i np. odrobina imbiru, albo dwa, trzy goździki, albo… co kto lubi.

Jakie wino do szprycera? Oczywiście według własnego smaku i uznania. Najchętniej wybieram jakieś lekko słodkawe, owocowe, zwykle półwytrawne, albo wytrawne. Riesling też jest OK

Nie ma powodu, aby wino do szprycera było drogie – np. pasuje tzw. zielone wino. Znakomite są polskie wina ekologiczne. Do szprycera sprawdzają się białe wina, ale wiele osób lubi czerwone. Też OK.

Jakie „pogryzaczki” do szprycera? Oczywiście co kto lubi – np. półmisek z pokrojonymi różnymi warzywami, owocami, z orzechami, jakimiś słodkościami. Zależnie od  nastroju 😉

Akurat są już pyszne śliwki, jabłka – ciasto z owocami warto zrobić 😉 Przepis na JABŁKOWE KARPATY TĘDY DO PRZEPISU Z JABŁKAMI

Życzę dobrych, zdrowych dni i pysznego szprycera na jesienne upały i nie tylko – przede wszystkim na dobry nastrój!

Do zobaczenia  tutaj na Mózgojazda.com


KROMKA CHLEBA Z MASŁEM

Tak, kromka pysznego chleba ze świeżym pachnącym masłem. Ten zwykły, ale jakże nadzwyczajny posiłek przypomniał mi dzieciństwo.

Kiedyś wyjeżdżaliśmy na wakacje z rodzicami do gospodarstwa na północy Warmii. To nie była „agroturystyka”. Mama opowiadała, że trafiliśmy tam przypadkiem i zostaliśmy na wiele wspaniałych wakacji.

To był spory dom, z dużą werandą, podwórkiem. Wszystkiego pilnował kudłaty, duży pies Bari, który „doglądał” także dzieci. Obok były zabudowania, tam mieszkały zwierzęta. Dalej pola, las, jezioro i wspaniała łąka, po której mogliśmy, z moim młodszym bratem i dziećmi gospodarzy, biegać od rana do nocy. Byliśmy tam wszyscy szczęśliwi…

Otóż – w tym roku postanowiliśmy tam pojechać – odnaleźć ludzi, dom i może… tamten czas.

Dom jak stał tak stoi, odnowiony, wyposażony we wszystkie tzw. wygody. Są pola, jest las, jezioro, ale jakby mniejsze. Jest „nasza” duża łąka – tak samo piękna, pachnąca i sercu miła.

Jednak najważniejsze, że są ludzie! Powitaniom nie było końca. Dzieci z którymi wtedy bawiliśmy się, tak jak my, już dorośli. Rodzice pamiętali nas i miło wspominali.

Sporo tu zmienili, ale i wiele zostawili tak jak było – np. piękną kuchnię kaflową i piec do chleba, a także drewniany, duży stół w kuchni. Stoi też stara studnia. Mają podobnego psa i też nazywa się Bari. Biega i pilnuje wszystkiego jak tamten. Właściciele hodują kozy, robią pyszne sery.

Przyjechaliśmy dość wcześnie – gospodarze ugościli nas wspaniałym śniadaniem i zaprosili na kilka dni.

Prosty posiłek, ale autentyczna uczta. Smakowałam wszystkimi zmysłami. Chleb – piękny, długi bochen, (nie zdążyłam zrobić zdjęcia – szybko został zjedzony) skórka lekko brązowa, mocniej przypieczona i powyginana na brzegach, że tylko obrywać te pyszne kawałki i jeść! Zapach cudny, prawdziwy. Masło, w drewnianej misce, pachniało świeżo i kompletnie inaczej niż to kupne.

Chleb, masło, sery, szczypior i ogórki z ogródka – zapach, smak, wygląd tych potraw – zawrót głowy! Dzieciństwo stanęło przede mną i łezka popłynęła.

Powoli zapominałam o zgiełkliwej Warszawie, oderwałam się od wszelkich problemów swoich i Świata. Skupiłam się bez reszty na doznaniach i wspomnieniach.

Byłam tylko TU i TERAZ. 

Najprostsze, świeże jedzenie smakuje wspaniale. Karmi nasze ciało, zmysły, odżywia nas wtedy gdy jemy w spokoju, bez pośpiechu, bez stresu. Do tego w pięknym miejscu, wśród fajnych, dobrych ludzi.

Każdy posiłek jadłam powoli, skoncentrowana tylko na tej czynności. Zauważyłam, że wszyscy, przy starym, drewnianym stole, byli skupieni tak jak ja. Nie brakowało wspomnień, żartów…

DLACZEGO NIE MOŻE TAK BYĆ ZAWSZE I WSZĘDZIE?!

Życie to zmiany. Kontakt z Naturą ze Słońcem, z kojącą ciszą lasu, pól – to zdrowie, energia i radość.

Wtedy życie staje się takie jakie powinno być. Prawdziwe i proste jak kromka chleba z masłem.

Życzę Wam… PYSZNEGO, PRAWDZIWEGO CHLEBA Z MASŁEM – KAŻDEGO DNIA!

Może macie podobne wspomnienia, podzielcie się nimi, będzie miło. 

Do zobaczenia – tutaj na Mózgojazda! 


KTO WIERZY W BOGA SPINOZY?

Hej! Tu Mózgojazda!

Zdarza się, że ktoś powie „Ale z ciebie filozof!” Bywa to pochwała, albo wręcz przeciwnie. Gorzej jak ktoś powie „Ale z ciebie chłopski filozof!” – to nie brzmi zachęcająco.

Studiowanie, a także zainteresowanie filozofią to – moim zdaniem – fascynująca przygoda życia. To się nigdy nie kończy. Wraca się do ulubionych filozofów, ich żartów, powiedzonek i wielkich myśli. Wraca się do tych co nas uczyli, fajnych ludzi, wspomnień, do atmosfery uczelni, itd.

Filozofię mamy na co dzień i w każdej dziedzinie życia. Nie zawsze o tym myślimy, ale tak jest. Chyba każdy zna jakiegoś FILOZOFA lub FILOZOFKĘ. Niekoniecznie osobiście, ale… intelektualnie.

Ważne ostatnio pytanie: Kto wierzy w boga Spinozy?

Posłuchaj proszę tego super wykładu, znakomitej Osoby. Warto.

Do zobaczenia na Mózgojazda!

 


BOGOWIE SĄ ZBYT WYMAGAJĄCY?

Hej! Dzień dobry!

Czy „bogowie” są zbyt wymagający?

Jak dla kogo…  To pytanie zadaliśmy sobie w gronie kilkunastu osób w kontekście podłego prawa jakie przez ostatnie lata wymyślają dla nas tzw. rządzący. Tu i teraz. Gnębią kogo się da, a zwłaszcza kobiety i mniejszości, bo jacyś wymyśleni „bogowie” jakiejś religii, kościoła tego chcą! Gdzie ci „bogowie” są?!!! Dlaczego nas nie bronią przed podłymi ludźmi?! W telewizji, czasami na ulicach widuję dziwacznie ubranych mężczyzn, kobiety i facetów w garniturach klękających przed nimi. To klęka tzw. władza i ludzie otumanieni! Przed kim klękają?! 

Niemniej fakt:  wszyscy „bogowie”, wymyśleni przecież przez pokolenia żądnych władzy ludzi nad ludźmi, chcieliby, aby inni żyli wg „ich” wszelakich wymagań. Kontrolują, niszczą ludzi, bo TYLKO to potrafią. Normalne życie, wolność, rodzina, humanizm, tolerancja, praworządność ich nie interesuje. Tylko łatwe i duże pieniądze, władza i seks. 

„Wymyślacze” niestety nigdy nie żyją (może nieliczni np. pustelnicy) wg wskazań  wymyślonych przez siebie „bogów”. To byłoby przecież bardzo niewygodne  życie. Za to mają olbrzymie wymagania finansowe. Każą sobie słono płacić za swoje wymyślone legendy i przede wszystkim doczesne wygody, że ho ho!

Co na to my współcześni ludzie, w Polsce? Czasami uciekamy… daleko. Często nie przejmujemy się i wybieramy to co nam trochę  pasuje, albo pokazujemy im… fuck’a? Wydaje się, że to drugie jest nam zdecydowanie bliższe, realne, normalne i… praktyczne.

Nie wyznaję żadnej religii. Za to mam głęboko wpojoną wolność,  tolerancję, uczciwość, szacunek dla mądrego prawa i dla każdego człowieka. Także dla tych wierzących w różnych „bogów”.

Kiedy w grę wchodzą prawne paragrafy inspirowane i narzucone przez wymyślaczy „bogów”, niszczenie praworządności, wolności, niszczenie ludzi – dzieje się bardzo, bardzo  źle. 

Tutaj na Ziemi jesteśmy TYLKO MY LUDZIE I NATURA – WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS, nie od jakichkolwiek „bogów”.

 

 

 

 

 

 

 

Miło, że tu jesteś, pozdrawiam… 

 

 

 

 

 

 


ŻYCIE TO NAJBLIŻSZE PIĘĆ MINUT?

Miło Cię tu widzieć!

Niedziela 12 lipca 2020, godz. 23.00 – miałam jeszcze(!) nadzieję.

Poniedziałek 13 lipca, godz. 12.00 – nadzieję jakaś cholera zajumała i nie mogę jej  znaleźć. Może przestałam szukać… Nie znalazłam u siebie nastroju do szukania nadziei – może oczekiwałam zbyt wiele, stąd rozczarowanie i żal.

Żal do ludzi, którzy nie potrafili wznieść się ponad 500+ i własne ograniczenia. Jest ich 10 milionów, nas jest też 10 milionów i jeszcze kilkaset tysięcy ponad to.

Nie udało się. Dlaczego? Nie potrafię politycznie odpowiedzieć. Byłaby to odpowiedź niepoprawna politycznie. Bywam niepoprawna, ale nie do tego stopnia!

I to tyle o tzw. polityce.

—————————-

Ostatnio przeczytałam wywiad z niezwykłym facetem – Markiem Kondratem – TĘDY DO WYWIADU

Z p. M. Kondratem „widuję się” gdy czasami zamawiam wino w jego sklepie online, albo gdy wracam do filmów z nim – zwłaszcza do „Dnia Świra”. Na teraz jak znalazł! Świr pasuje do ześwirowanych ostatnich lat.

W rozmowie z dziennikarką wspaniały aktor, a teraz winiarz zacytował S.Mrożka i z powagą stwierdził, że „…ŻYCIE TO NAJBLIŻSZE PIĘĆ MINUT…” Prawie zgadzam się.

Nie wiem jak Ty – ja tak mam, a jeśli zaczyna być inaczej to przypominam sobie to cudne zdanie i prostuję myśli. Jak stwierdziła Janet Dailey: KIEDYŚ?! – NIE MA TAKIEGO DNIA TYGODNIA. Najbliżej i względnie przewidywalne jest te… pięć minut. Choć i z tym może być różnie.

Lepiej opowiem o pysznym winie („wyborczy” szampan pozostał w lodówce – na inną okazję), które jest dla mnie nowe i jest super.

Ten sympatyczny trunek to WINO CASAL MONTEIRO GRANDE RESERVA TEJO, GOC 2016. Czerwone, wytrawne i raczej zaliczyłabym je do tzw. cięższych win. W kieliszku ciemny, rubinowy kolor, opływa ścianki kielicha…

Jak smakuje? Zwykle wolę lżejsze wina, ale to wino pasowało do nastroju. Jest super, dość intensywnie i fajnie pachnie – dojrzałe śliwki, ma też zapach i lekki smak… gorzkiej czekolady. Wino przybyło z Portugalii. Warto spróbować 😉

Trzem osobom smakowało, popijaliśmy winko do świetnych serów z Italii. Nie udało się nam do końca uporać z tym… niedzielnym rozczarowaniem, ale dobra rozmowa, świetne wino i zrobiło się… nieco lżej. A może to tylko lekko pobudzona wyobraźnia zadziałała… też dobrze!

Do zobaczenia tutaj na Mózgojazda!

 

 

 

 

 

 


Coś z foto i nie TYLKO

Hej! Miło Cię tu widzieć!

Mój nastrój po pierwszej turze wyborów jest nieco smętny, ale nie tracę mocy i patrzę z nadzieją w przyszłość. Walczymy o przyzwoitą, europejską, praworządną i zadowoloną z życia Polskę. Innego wyjścia nie ma!

Pomimo, że przeciwnicy posuwają się nawet do fałszerstw! O tym TUTAJ!

W tym roku raczej nie pojadę na dłuższe wakacje, ale zajrzałam do swoich różnych zdjęć i… zapraszam do obejrzenia.

12 lipca 2020 – zrób to dla Siebie, dla Polski.

To jest… zgadnij?

 

Więcej moich amatorskich foto znajdziesz NIE TYLKO TUTAJ 😉 

 

Warto posłuchać.

Do zobaczenia!

Także na wyborach 12 lipca 2020 – to będzie najważniejszy Dzień od… dawna.


KTÓRA „JA”, „TY” JEST PRAWDZIWA

Witaj! Miło Cię tu widzieć.

„Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić, a tego nie zrobiłeś.
Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś.” Powiedział Stanisław Lem

TAK JEST! Jakie to proste, mądre i… kapitalne.

Poranek

Zależnie od tego gdzie mieszkasz słyszysz hurgot ulicy, albo śpiew ptaków. Wciskasz budzik zanim zadzwoni. Wstajesz, łazienka, zęby, idziesz pobiegać? Super! Wracasz jesteś… kreatywnie zmęczona, ale wiesz, że dobrze zaczęłaś dzień. Szybki prysznic, makijaż, wskakujesz w fajne ciuchy,  uśmiech do lustra, lecisz do pracy. Jest ok.!

Inny poranek

Budzik wyrywa cię ze snu, jesteś zła, pospałabyś jeszcze.  Chrzanisz terkoczący budzik! Naciągasz kołdrę na głowę, ale… przecież musisz wstać. Wleczesz się do łazienki, spojrzenie w lustro – RATUNKU! TO NIE JA!  Bieganie? Rano? NIGDY W ŻYCIU! Może od jutra, albo od… Wkładasz coś w pośpiechu. Lecisz do pracy, autobus uciekł,  klniesz – w myśli, ale nieco pomaga.

KTÓRA „JA”, „TY”  JEST PRAWDZIWA?

Obie zawsze jesteśmy prawdziwe. Każdego dnia, bo każdy dzień jest tym pierwszym. Zawsze najważniejszym, bo żyjesz, bo to jesteś TY.

Dlaczego naszły mnie takie opowieści? No właśnie – ja i moja koleżanka  – obie super babki (a jak!) – stwierdziłyśmy, że ostatnio mamy coraz więcej tych „innych poranków”’ i musimy coś z tym zrobić, ale nie bardzo wiemy co.  W dodatku nie widzimy – oprócz potwornego koronawirusa wokół – powodów do bycia na NIE. Covid-19 to poważna sprawa, na szczęście zdrowie w nas i w naszych rodzinach – jest.

Dlatego do dzieła!

Salvador Dali potrafił docenić wszelkie uroki życia.

Oczywiście, że jesteśmy kosmitkami, ale robotami na pewno nie. To my – LUDZIE W KOSMOSIE ŻYCIA!  Mamy prawo być niewyspane, być w … żadnym humorze, mieć kiepski – właśnie „kiepski” – a nie nieco gorszy – dzień. Mamy prawo, aby nam się NIC nie chciało. Doskonałość na co dzień jest chyba osiągalna – co to dla nas! – ale nie zawsze potrzebna i doceniona.

Taki ostał się efekt naszych rozmów przez Skype’a.

Co dalej? Pożyjemy, zobaczymy. To przecież znakomita perspektywa 😉

Zanim skończę opowiem jeszcze o sympatycznym winie, które właśnie nabyłam. Od jakiegoś czasu staram się być jeszcze bardziej EKO.

 

Wino ekologiczne, czerwone, półwytrawne. Nazywa się ECO GAIA i przyjechało z Hiszpanii. Tam powstało w ekologicznej winnicy, z pysznych gron szczepu Tempranillo. Zachęciła mnie nazwa Gaia – to zgodnie z mitologią grecką matka Ziemia, z której wszystko wyrasta. Dzięki Niej żyjemy, choć Ją słabo szanujemy.

Smakuje znakomicie! Bardzo miłe, stołowe wino. Delikatne, pełne zapachu letnich owoców wiśni, śliwek i co komu jeszcze wyobraźnia i kubki smakowe podpowiedzą. Moim zdaniem najbardziej pasuje do grillowanych warzyw i dojrzałych serów, ale co kto lubi i… już .

Bądźcie zdrowi i weseli! Cześć!


O postawach, które doprowadzają mnie do szału* — Stara Panna Z Kotem

Witaj w poniedziałek…

Dzisiaj to nie jest mój wpis.  Zapraszam do przeczytania tekstu znakomitej Autorki. To również moje spostrzeżenia na otaczający nas świat.

Przeczytaj proszę, nieco wnerwisz się, ale pozytywnie i warto, bo to nasze tu i teraz 😉

————————————————-

Jednym z fundamentów szeroko rozumianej pracy nad sobą, jest uświadomienie sobie, że nie mamy wpływu na innych. Wpływ mamy wyłącznie na samych siebie. Dlatego też irytowanie się na zachowania czy postawy innych ludzi jest po prostu bezsensowne i nieproduktywne- lepiej poświęcić tę energię na kontrolowanie swoich reakcji i starania, aby być lepszą osobą. Bla bla […]

via O postawach, które doprowadzają mnie do szału* — Stara Panna Z Kotem


Świat nacisnął STOP!

DZIEŃ DOBRY! DOBRY WIECZÓR!

 Jak się czujecie? Jak znosicie czas izolacji?  Co was wkurza? I w ogóle jak się macie?!

Ale pytania zadaję… wiadomo, że łatwo nie jest. Lubię was, stąd moje pytania. Świat nacisnął STOP.

Dawno pisałam tutaj, wiem. Ze zdrowiem moim i bliskich jest ok. Trochę gorzej z różnymi myślami i z czasem, ale jakoś gra.

Stała zdalna praca to jednak duuużo większy mozół.

Jestem przyzwyczajona do zdalnej pracy od kilku lat, ale teraz jest jednak inaczej. Nie ma naszych cotygodniowych spotkań, uzgodnień, pięknej różnicy zdań, niby- kłótni, a przy tym fajnego pogadania „na żywo” o życiu. Nierealność  bezczelnie wkroczyła nam  razem z koronawirusem.

Wiem, sporo osób pracuje normalnie w miejscu pracy – inaczej się nie daje. Mus to mus. Inaczej w Polsce nie dałoby się żyć. Wielkie podziękowania dla nich. To jasne, ale tęsknię za „moimi” ludźmi.

Za inteligentnie i zabawnie uszczypliwą Izą, wiecznie niedospanym Marcinem (maluch w domu), super punktualną Anką,  uśmiechniętym Jankiem, ugodową Alicją,  za przemiłą acz surową  panią Krysią i paroma innymi cudnymi „ludziami”. Imiona zmienione, bo podobno tak trzeba.

Stęskniłam się za naszym wielkim stołem przy którym jak z worka obfitości sypią się pomysły, ale też  kłócimy się czasami całkiem ostro, popijając naprawdę super kawę. I tej kawy i tego intelektualnego niby-kłócenia się brakuje jak diabli. Wiem, że nie tylko mnie.

Piękne różnienie się – tak być musi dla dobra nieomal wszelakiego, a głównie dla tekstów i ludzi, którzy je czytają. Jest ok.!

W domu jest w porządku z wyjątkiem tej tęsknoty można przeżyć. Można? Nie ma innego wyjścia – tak trzeba, bo z koronawirusem nie ma żadnych żartów, ani ustępstw.

Na szczęście nikt w naszym bloku nie wpadł na koszmarny pomysł, aby w czasie pandemii robić remont. Są i tacy można o tym przeczytać :   można tutaj poczytać

Co na późne popołudnie, albo wczesny wieczór, po pracy?

O tym nie należy zapominać – coś się nam miłego należy. Dla nas (słuchamy razem z mężem) muzyka i pogaduchy, czasami serial na Netflixie. Często jazz, rap, albo coś innego co nas nieco „odrzuci” od tej smętnej i bardzo poważnej codzienności.

Do muzyki popijamy jakieś miłe wino, albo kakao – ma dobry magnez, który ponoć uspokaja nerwy – a to teraz ma znaczenie.

Zapraszam do posłuchania – Tomasz Stańko i Krzysztof Komeda – piękne połączenie, „LITANIA”.

Jakie wino… oczywiście to, które lubimy. Zawsze takie, ale warto też spróbować inne.

Trochę mnie już znacie i wiecie, że lubię wina z Toskanii, najchętniej czerwone, wytrawne, ale nie tylko. Może skusicie się na słynne wino toskańskie  – Vino Nobile di Montepulciano – podobno zachwycali się nim kiedyś arystokraci, poeci i… papieże (można zamówić online). Rozsławiło piękną Toskanię i jej inne wina. Jest naprawdę świetne, eleganckie w smaku, sączy się je z przyjemnością. Lubię z gorzką czekoladą, albo z czymś bardziej konkretnym – co kto lubi i akurat ma w domu.

Może lubicie hiszpańskie wina np. czerwone, albo białe Castro Regio – świetne, stołowe wino – naprawdę bardzo dobre, niedrogie, ale pysznie się go popija. To wino można zamówić w winiarni, online Marka Kondrata. Moim zdaniem warto.

Oba wina, do lekkiej kolacji, super pasują!  Są znakomite także do upieczonego, dobrego chleba np. biesiadnego. Chleb piekę na patelni, kromkę lekko skrapiam ulubionym, smakowym olejem, albo oliwą – można dodać odrobinę czosnku, leciutko posypuję grubą solą. Chwilę smażę po obu stronach i gotowe – pycha!

To na odwagę , bo chyba jej potrzebujemy – świetny tekst, zapraszam!

Bądźcie zdrowi i na ile to możliwe weseli!

Jeszcze będzie przepięknie! Jeszcze będzie normalnie!