Żeby dobrze zacząć – warto dobrze skończyć

Piękna chwila... (Niestety nie znam autora)

Piękna chwila…

Styczeń, nowy rok – symbol czegoś co się skończyło, a  „7” na końcu daty to nowe. Miesiące  2016 roku minęły, idą już następne i bardzo chcesz, aby wszystko się dobrze zaczęło i… trwało przez kolejne co najmniej 12 miesięcy.

Teraz – właśnie TERAZ MASZ MOC! Ta moc to TWOJA MOTYWACJA i  NASTAWIENIE NA NOWE. Tytuł tego wpisu coś mówi. Otóż to stara prawda i świetny obyczaj – zanim zaczniesz coś nowego dokończ… stare.

Możesz pomyśleć… dobrze, że minął ten rok, bo…

Albo… szkoda,, to był fajny rok, choć jestem starszy/starsza znowu o rok…

A może pomyślisz… minął rok, warto przemyśleć przeanalizować, coś podsumować, coś zakończyć, albo kontynuować… Mózg pracuje czyli jest hmm… mózgojazda!

Takie „analizowanie”, „podsumowanie” może być różne. Może cię kosztować trochę stresu, zasmucenia, żalu, albo odwrotnie – będzie radość, zachwyt, duma z dokonań, zadowolenie… Tak czy inaczej warto zakończyć miniony rok jakąś… kontemplacją , dobrą myślą, o zmianach na lepsze, coś zakończyć, aby było porządnie. Czyli po prostu ładnie zakończyć poprzedni rok, aby jeszcze ładniej zacząć nowy. To może trwać kilka dni, a nawet cały styczeń, ale jednak ani dnia dłużej.

Co dalej?

Dalej jest TU I TERAZ, NIECODZIENNOSĆ I CODZIENNOŚĆ. UWAŻNOŚĆ I NIEUWAŻNOŚĆ, MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ, PRACA i LENIUCHOWANIE, ZABAWA i SMUTEK,  ZMĘCZENIE i ODPOCZYNEK… Samo życie.

Planować czy nie planować?

Oczywiście planuj co chcesz, ile chcesz i jak chcesz – planowanie to też realizacja marzeń. Realizacja, albo nie. Życie płata nam figle – plany wylatują w powietrze, bo brak racji, pieniędzy, dobrych chęci, dobrych ludzi, bo ktoś nas nie akceptuje, albo wręcz nie znosi i próbuje zniszczyć nasze marzenia… Czy jesteś na to wszystko gotowa/gotowy? Tak, na pewno teraz masz silną motywację i dlatego – TO NAJLEPSZY CZAS NA DZIAŁANIE!

Powiesz – tak, tak…  wiem, ale co zrobić jeśli nic się nie uda? Och! To nie tak. Zawsze możesz, poczytać, pograć, pójść na koncert, na kurs, zacząć nowe, najdziwniejsze plany i studia, dokształcić się, albo po stresie dobrze się wyspać i spać choćby kilkanaście godzin. Świat się nie zawali, a ty musisz to po prostu przeżyć i działać dalej, inaczej. Teraz już jesteś mądrzejszy i wiesz co i jak… Pomimo wszystkie razy jakie dostajemy każdy ma kogoś, coś co pozostaje niezmienne, nasze, ważne i dobre.  Nie ma tu jednej, dobrej podpowiedzi – każdy ma swój sposób na różne niedobrości życia.

ŻYCZĘ CI PEŁNEGO, MIĘSISTEGO, JĘDRNEGO, NAJLEPSZEGO 2017 ROKU


Przeklinanie to… sztuka?

Nie do końca mam pewność czy słowo „sztuka” jest tu właściwe, ale jednak, po namyśle – może coś w tym jest.

Nasze mówienie to jak ubranie, które wkładamy codziennie i idziemy do ludzi. Możemy wyglądać elegancko, sportowo, na luzie, biurowo, spacerowo, seksownie – albo niechlujnie, odrażająco, banalnie, prostacko, byle jak, śmiesznie, groźnie…

Czy wybór ubrania i mówienia to sztuka?

Niewątpliwie sztuką jest wyglądać dobrze, stosownie do sytuacji i czuć się znakomicie we własnej skórze. Możemy kierować się tu własnym gustem, możliwościami, poczuciem estetyki, nastrojem w danej chwili. Możemy też skorzystać z porad fachowca od wizerunku, mody, albo poczytać na ten temat w niezliczonych publikacjach na temat mody, urody i savoir viwr’u. Zwłaszcza pomocne być tu mogą zasady savoir vivr’u czyli z francuskiego „znajomość życia”. OK, ale skąd czerpać wzorce dobrego, prawidłowego mówienia? Z mediów – nie radzę – choć niektóre dbają o dobry poziom języka. Z ulicy – ryzykowne, z pracy – różnie bywa, z kręgów towarzyskich – zależy kto, gdzie, kiedy. Może jednak z literatury, z dobrych felietonów, wywiadów z mądrymi i pieknie mówiącymi osobami, z filmów, z teatru… ale z tych dobrych.

Kody zachowań – jakie?                        

Dobre maniery, ogłada, orientacja przynajmniej w zakresie podstawowych form towarzyskich i grzecznościowych zachowań to właśnie ten, niby wszystkim znany, savoir vivre. Różne grupy społeczne mają własne kody zachowań. Trudność polega na tym jak je rozpoznać i czy chcemy do tychże norm-kodów zachowań zastosować się czy nie. Czy je polubimy, zaakceptujemy – czy odrzucimy, stworzymy własne i narzucimy je innym…

Kto, gdzie i dlaczego przeklina?

Na pytania „Kto?” i „Gdzie?” – odpowiedź jest jedna – Każdy i Wszędzie. Natomiast na kwestię „Dlaczego?” – nie mam odpowiedzi. Przeklinając lub nie kierujemy się podobnymi wskazówkami, które nam przyświecają ubierając się na co dzień. Ubieramy się także w słowa, myśli, oprócz gestów, głównie tym sposobem wyrażamy nasze emocje te dobre i te złe. Zależnie od tego w jakim towarzystwie znajdujemy się przeklinając można popełnić niewybaczalne faux pas, mocno obrazić kogoś, albo rozbawić.

Przeklinanie to sztuka?

Jeśli uznać, że to sztuka to kto jej uczy? Nikt. Tu jesteśmy wszyscy samoukami. Przeklinanie nie jest sztuką, ale jeśli na moment założymy, że jest sztuką to wobec tego kiedy nią się staje choćby na chwilę? Z mediów i osobiście znamy osoby, które przeklinają, ale ich znajomość języka polskiego jest znakomita, a pewna swoboda i swada, nietuzinkowa osobowość oraz umiejętność wprowadzenia do rozmowy wulgaryzmów wydaje się nie tak bardzo rażąca. Osobiście tego nie lubię, bo nie jest to ani ciekawe, ani efektowne, ani niezbędne.

Przeklinanie to przyzwyczajenie?

Nie wiem kto i dlaczego miałby przyzwyczajać się do ciągłego przeklinania. Idziemy ulicą i niestety wokół często słyszy się k… Przeklinają zwłaszcza młodzi i chłopcy i dziewczyny, ale starsi też nie są lepsi. Przekleństwo stosowane w rozmowie jak przecinek, przerywnik, jak „kupa śmiechu” jest nie do przyjęcia. To obrzydliwe. Z osobą, która tak mówi nie ma żadnej komunikacji. To niczemu nie służy. Świadczy natomiast o niemożliwości i nieumiejętności normalnego posługiwania się językiem, o braku nawet podstawowych słów niezbędnych do komunikowania się z innymi ludźmi. Według psychologii to także może być pewna forma natręctwa – to jest choroba, ale najczęściej przeklinanie to paskudne przyzwyczajenie. Dla takich osób to jest język normalny, a wulgaryzmy nie są wcale złem, bo dla nich są elementem każdej rozmowy, nawet ich nie zauważają. Na zwróconą uwagę nie za bardzo wiedzą o co chodzi i są oburzeni – „Ja przeklinam?!”. Wydaje się, że inaczej nie potrafią.

Co na to nasz mózg?

Mózg reaguje na nasze emocje. Prawa półkula mieści te emocje i w stresującej sytuacji nawet osoba, która nie używa przekleństw – po prostu soczyście zaklnie. Przypomnijmy sobie – np. na drodze kiedy jakiś kierowca nagle zajeżdża nam drogę nie używając wcześniej kierunkowskazu. Może tylko w myślach, bo na tylnym siedzeniu są dzieci, ale ulżymy sobie przeklinając delikwenta. To jakoś rozładuje napięcie, ale nikt nie słyszy i nikogo to nie urazi. Jeśli jednak puścimy „piękną wiązankę” głośno, to dzieci to złapią i nie ma rady – pobiorą odpowiednie nauki.

Wulgaryzmy to przemoc?

Oczywiście, że tak! To silna przemoc psychologiczna, deprecjonująca i poniżająca. Używana w stosunku do dzieci – zdaniem psychologów – pozostawia większe skazy w ich psychice niż przemoc fizyczna.  Była kiedyś kampania społeczna pod hasłem: „SŁOWA RANIĄ CAŁE ŻYCIE”. To prawda, bo złe słowa zapadają w nasze myśli, dusze i tam pozostają. Niezwykle trudno je zapomnieć.

Czasem myślimy, że tylko źli, brutalni ludzie mówią złym, wulgarnym językiem.  Niestety nie tylko. Gangsterzy, bandyci używają określonego języka i raczej nas to nie dziwi, choć „noga motyla” tu nie występuje. Raper też używa podobnego, ale to już nas nie zawsze bawi, ale jakoś akceptujemy, bo tłumaczą, że np. hip-hop to sztuka ulicy. Tylko czy akurat trzeba tu używać aż tak wulgarnego języka. Ulica to nie tylko zło i przemoc – dlaczego tylko to widzą w swoich utworach? Scenariusze filmowe – dialogi bywają uważane za dobre, bo aktorzy przeklinają – mówi się wtedy, że są „życiowe”. Często jednak są po prostu głupie, do niczego nie służą i widz jest zniesmaczony kiedy co drugie słowo jest wulgarne.

Komu i dlaczego jest potrzebny wulgarny język? Czy musimy przeklinać? Czy musimy znosić ludzi wulgarnych? Czy potrafimy przeklinać ze swadą, mieć styl, być w tym indywidualistami, być zabawnymi? Czy nie. Każdy to sam wie.

Zapraszam do głosowania na ten blog w konkursie BLOG ROKU  2014. Koszt sms 1,23 przeznaczony jest na rzecz FUNDACJI DZIECI NICZYJE. Dziękuję! 🙂

Dziękuję 🙂